Jak ja dawno już nie przygotowywałam domowego sushi! I nie wiem z czego to wynikało. Może miałam zbyt wiele innych inspiracji, a może zwyczajnie mi się nie chciało? Zawsze jest z tym sporo zabawy, oklejone ryżem dłonie i wszystko wokół? Pewnie wszystko na raz. Ostatnio jednak nie mogłam przejść obok produktów z tygodnia azjatyckiego i w moim koszyku wylądował ryż do sushi i nori. I tym sposobem na poniedziałkową przekąskę zajadamy się sushi 🙂

Kilka słów o przygotowaniu

Zanim pierwszy raz zabrałam się za domowe sushi, przeczytałam wiele poradników, blogów kulinarnych i zasięgnęłam wiedzy o tradycji. W Japoni sushi było przygotowane przez sushi masterów, którzy szkolili się wiele lat by dojść do perfekcji. Mówiło się, że masterem mógł być jedynie meżczyzna i jedna z teorii głosiła, iż to sprawka ciepłoty dłoni, inna iż kobiety posiadają inne pH i to zmienia smak ryżu. Nie zagłębiałam tematu, sushi i tak postanowiłam zrobić 🙂 Po latach degustacji w restauracjach i kilku mniej lub bardziej udanych konsumpcjach sklepowych wyrobów, wiedziałam jakiego smaku mam się spodziewać i te domowe udały się świetnie. Samo ich przygotowanie wymaga nieco wprawy, ale nie jest skomplikowane.

Ryż – kluczem do sukcesu

To co czyni sushi smacznym, to ryż. Przygotowuje się je ze białego ryżu o obłym kształcie. Zazwyczaj w sklepach jest oznaczony jako ryż do sushi. Zanim go ugotujemy, musimy go dobrze wypłukać w świeżej, najlepiej przefiltrowanej wodzie. Przesypujemy do miseczki pół kolograma, zalewamy wodą i wygniatamy. Woda zrobi się mętna. Odlewamy ją i wlewamy świeżej. I tak kilkunastokrotnie – aż woda będzie przeźroczysta po kolejnym płukaniu, natępnie przekładamy go do garnka i zalewamy wodą na około 1,5 centymetra ponad poziom ziaren. Zostawiamy na pół godziny, następnie doprowadzamy do wrzenia i skręcamy ogień na minimum. Gotujemy kilka minut często mieszając, po czym gdy większość wody odparuje, zdejmujemy z ognia i przykrywamy pokrywką oraz pozostawiamy na 15 minut.

Przyszedł czas na zalewę, która sprawia że zwyczajny ryż staję się TYM ryżem 😉 Przygotowanie jest banalne: na pół kilograma przygotowujemy 5 łyżek octu ryżowego, pięć łyżeczek cukru oraz pół łyżeczki soli. Wszystko należy rozpuścić w garnku, ale nie doprowadzając do zagotowania. Po połączeniu zalewy z ryżem, mieszamy całość aż przesytgnie i gotowe.

Rodzaje sushi

Rodzajów jest wiele: hosomaki – z jednym tylko składnikiem, futomaki – z kompozycją składników, uramaki – które nazywane są także rolkami kalifornijskimi i jest to odwrócona forma rollsa, z ryżem na wierzchu, temaki – zwijane w rożki nori, gdzie ryż i nadzieje wystają ze środka, nigiri – w których kulka ryżu pokryta jest wasabi i cienkim plasterkiem surowej ryby i jeszcze kilka innych. Każdy znajdzie z pewnością coś dla siebie. Sama najczęściej przygotowuję moje ulubione: futomaki i california roll.

O rybie słów kilka

Sushi może mieć wiele rodzajów wypełnienia, a najczęściej są to: łosoś (króluje w tej materii), makrela, tuńczyk, ale także krewetki i ośmiornice, czy paluszki krabowe.

Jako że moi chłopcy lubią nowości kulinarne tak jak ich rodzice, zrezygnowałam z przygotowania surowej ryby, a zamieniłam ją na wędzonego łososia. Taka wersja jest równie smaczna. Dla tradycjonalistów: surową rybę posypujemy gruboziarnistą solą i w mojej ulubionej wersji – obtaczamy w skórce z cytyrny i pozostawiamy na kilka godzin w lodówce.

Składniki, czyli czego tylko sobie życzy dusza i podniebienie

Naszą rybę kroimy w cieniutkie plasterki, pozbytwając się resztek soli i skórki cytryny. Reszta jest według naszego uznania: ogórek, szczypiorek, rzodkiewka, awokado, papryka, czy co nam jeszcze wpadnie do głowy. Nie można zapominać o wasabi, co jest odpowiednikiem naszego chrzanu.

Przygotowanie: futomaki i uramaki

Futomaki przygotowujemy następująco: na nigiri, czyli sprasowane algi, nakładamy ręką ryż i delikatnie rozkładamy równomiernie, pozostawiając około 2,5 cm marginesu. Aby nakładało nam się lepiej, moczymy dłoń w zimnej wodzie. Później dodajemy dodatki i ciasno rolujemy. Układ pokazuje najlepiej poniższe zdjęcie. Taką zwijkę dzielimy na osiem części, przekrawając je “na raz”, bardzo ostrym nożem. Jest to ważne, by nasze danie nie rozjechało się zanadto 😉

Uramaki: cały płat nigiri pokrywamy ryżem i odwracamy na drugą stronę. Aby uniknąć pobrudzenia maty do zwijania sushi (co i tak zawsze robię…) możemy podłożyć na nią woreczek foliowy. Następnie na algi układamy dodatki i cienką warstwę wasabi i zwijamy ciasno ryżem na zewnątrz. Na koniec obtaczamy w uprażonym sezamie i dzielimy na osiem części.

Faux pas przy jedzeniu sushi

Całej otoczce towarzyszącej jedzeniu sushi i możliwych wpadek jest sporo. A oto najważniejsze z nich:

  • danie jemy pałeczkami lub można także dłońmi, nigdy widelcem!
  • wkładamy je w całości do ust, nie przegryzamy
  • do sushi podajemy sos sojowy i powinniśmy zamaczać w nim jedynie rybę, nigdy ryż. Sosu podajemy tylko tyle, by wystarczyło na jeden kawałek
  • w miejscach gdzie sushi przygotowywane jest przez sushi mastera, nie powinniśmy już używać wasabi, gdyż to zniewaga dla wcześniej wspomnianego pana

To byłoby na tyle w przygotowaniu domowego sushi. Sprawdzają się idealnie na domowe przekaski, a także robią furorę na przyjęciach urodzinowych, jeżeli wśród gości są ich zwolennicy. Ich przygotowanie wychodzi coraz to lepiej za każdym kolejnym razem, więc śmiało, spróbuj!

Cena domowego sushi

Ceny są orientacyjne i różnią się czasami znacząco w zależności od sklepu, ale część z nich wystarcza na długo, jak na przykład wasabi, ocet czy sos sojowy.

  • ryż 500 g – 8 zł
  • algi nori 6 sztuk – 10 zł
  • sos sojowy – od 6 do 10 zł
  • ocet ryżowy – 5,50
  • wasabi – 5 do 12 zł
Najlepsze domowe sushi 🙂

Autor

Mama na pełnym etacie, której marzą się kolejne dalekie podróże. Ostatnio mogę sobie pozwolić na zwiedzanie każdego zakątka świata jedynie w zaciszu kuchni. Robię wszystko naraz - piszę, czytam, gotuję, planuje podróże, wychowuję dwóch urwisów, skręcam szafkę, wbijam kolejnego gwoździa w ścianę, jeszcze nie wiedząc do końca po co. Człowiek orkiestra. Dla mnie każdy dzień jest świętem. Jestem niepoprawną optymistką, romantyczką, dla której liczby to abstrakcja. Widzę piękno i magię we wszystkim.

Zostaw komentarz